„Jezioro” to utrzymana w konwencji postapokaliptycznej opowieści inicjacyjnej historia o poszukiwaniu siebie w okrutnym, chaotycznym i wrogim świecie. Książka, która przyniosła Biance Bellovej najważniejszą czeską nagrodę literacką (Magnesia Litera) oraz Nagrodę Literacką Unii Europejskiej w 2017 roku przekonuje oszczędnością i parabolicznością stylu (skojarzenia z Johnem Maxwellem Coetzee’m wydają się na miejscu), a także wizualnością. To proza bardzo filmowa z zapadającymi w pamięć obrazami, m.in.: centralną metaforą jeziora jako świadka i ducha toczących się dziejów. Ponadto Bellová, kreując świat pełen przemocy, odrzucenia oraz pogardy dla słabości, świetnie wpisuje się w krajobraz naszych smutnych czasów z kryzysem migracyjnym w tle.

Głównym bohaterem „Jeziora” jest Nami – dorastający w małym rybackim miasteczku Boros sierota, który nigdy nie dowiedział się, kim są jego rodzice. Chłopca wychowują więc babcia oraz surowy dziadek (już w otwierającej książkę scenie mały Nami zostaje wrzucony do jeziora przez swojego opiekuna, który chce go w tak brutalny sposób nauczyć pływać). Kiedy młodzieniec traci dziadków, przechodzi w ręce przewodniczącego miejscowego kołchozu, który znęca się nad nim, m.in. zabraniając chłopcu edukacji szkolnej oraz nakazując mu mieszkać w śmierdzącym i zimnym kurniku. Historia życia Namiego układa się w serię strat: najpierw nieobecność rodziców, później śmierć dziadków, a w dalszej kolejności: odebrana szansa na edukację, zbrukana pierwsza miłość (wybranka serca dojrzewającego chłopca – Zaza – w jednej z najbardziej brutalnych scen powieści zostaje na oczach bezradnego i upokorzonego Namiego zgwałcona przez radzieckich żołnierzy), zaprzepaszczony pierwszy raz (smutna inicjacja w obskurnym burdelu). Podobny fatalizm losu dotyka zresztą wielu bohaterów powieści – tłumaczą go oni sobie na sposób magiczny: to tajemniczy Duch Jeziora gniewa się na ludzi, dlatego zsyła im cierpienia. Z tego właśnie powodu obserwujemy świat jakby przetrącony – rodzą się zniekształcone dzieci, coraz większe jest zakażenie natury, brakuje środków do życia.

Nami postanawia wziąć życie w swoje ręce, dlatego – jak w każdej takiej opowieści – opuszcza rodzinną miejscowość i wyrusza na spotkanie samego siebie. Tu Bellová daje nam w zasadzie powieść drogi. Chłopak doznaje bezdomności, okrucieństwa czynionego przez innych, braku pracy. Odnajduje jednak w końcu własną matkę, a także –po wielu trudach – trafia na ludzi, którzy okażą akceptację dla jego wrażliwości i odmienności. Gdy na końcu Nami powraca do punktu wyjścia (znów Boros) jest już innym, silniejszym człowiekiem, który nie zawaha się stawić czoła cudzym narracjom i kłamstwom narosłym wokół jego życia. „Jezioro” w najbardziej ogólnym znaczeniu jest więc opowieścią o dojrzewaniu. Bardzo dużo uwagi przywiązuje autorka do sfery seksualności, wiążąc w ten sposób cielesność z psychiką bohatera.

Na uwagę zasługuje tu z pewnością świat przedstawiony. Obserwujemy więc bliżej nieznany kraj skolonizowany przez Sowietów – upokarzany stawianymi na każdym kroku pomnikami Wodza, jeżdżącymi gazikami, wszechobecnymi żołnierzami. Największej przemocy doznają tzw. Uruborzy, czyli wysiedlani siłą autochtoni, którym odebrano domy i gospodarstwa, by powiększyć powierzchnię jeziora. Zwraca uwagę, że ludźmi tłamszonymi są tu, m.in. muzułmanie. Pisarka wykonuje w powieści ciekawą operację – stawia mianowicie znak równości pomiędzy równie subtelnie zawoalowanymi doświadczeniami historycznymi środkowych Europejczyków (sowiecka okupacja) a współczesnym napiętnowaniem pozbawionych swojego miejsca muzułmanów, sugerując, że to ten sam rodzaj krzywdy, która bez względu na rasę, wyznanie czy narodowość spotyka po prostu osobę ludzką. Jest w tym jakiś przenikliwy – choć zapewne i nieco ryzykowny – humanizm ukazujący głębię troski o każdego sponiewieranego przez okrutne dzieje człowieka.

Tym, co pozostanie we mnie po lekturze „Jeziora” będą mocne pojedyncze obrazy. Jednym z najbardziej sugestywnych jest widok pijanych myśliwych, którzy – dla „dobra ojczyzny” – płyną zabijać zakażone wskutek eksperymentów medycznych zwierzęta, zamieszkujące odciętą na wodach jeziora wyspę. Rzeź niewiniątek, która się wówczas odbywa swoją sugestywnością kojarzy się z apokaliptycznymi wizjami z płócien Hieronima Boscha. Tego typu fragmenty wznoszą powieść Bellovej na wyżyny.

7/10

Reklamy